• Wpisów:19
  • Średnio co: 72 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 13:11
  • Licznik odwiedzin:2 364 / 1450 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie wiem jak wy, ale ja kocham sztukę... a oto jeden z moich ulubionych artystów....









 

 
ehhh...............

Tak bardzo chciała cofnąć czas, wrócić do tego co było. Oddałaby wszystko, by choć przez krótką chwilę zobaczyć go znów. Nie potrafiła się z tym pogodzić, nie docierał do niej fakt, że go nie ma. Stojąc na dworze, czuła jak zimne deszczowe krople muskają jej twarz i jak szalejący dookoła wiatr targa jej rozpuszczone włosy. Łzy napływały do jej oczu z ogromną częstotliwością, próbowała je powstrzymać, lecz na próżno były jej starania. Usiadła więc na schodach przed domem i chowając twarz w dłonie, najzwyczajniej w świecie się popłakała. Czuła się taka samotna i niechciana. Straciła swojego jedynego syna. Pech chciał, że kilka miesięcy przed tą tragedią zostawił ją mąż, a szef wyrzucił z pracy. Twierdząc , że nie jest w stanie już dalej spełniać się zawodowo. Bezbronna i skazana sama na siebie nie wytrzymywała codziennej presji. Jej kompletny brak optymizmu dawał się we znaki. Coraz bardziej pogrążała się w nałogach. Niegdyś przeciwniczka alkoholu i tytoniu, teraz stała się jego sprzymierzeńcem. Zmęczona już tym życiem, odpaliła papierosa. Siedząc tak na zimnym betonie, błądziła w myślach. Przed oczyma stawały jej obrazy, wspomnienia z dzieciństwa, wspólnych zabaw i wygłupów. Przypomniała sobie dźwięk jego głosu, jego śmiechu. Te miłe wspomnienia nagle zniknęły i zastąpiły je te przerażające, te których cały czas próbowała się pozbyć. Widok martwego i zimnego ciała jej syna. Zobaczyła też siebie siedzącą i w kałuży jego krwi , zapłakaną i tulącą go do swojego serca. Ten chłód jego dłoni, jego ciała pamięta do dziś, tak jak towarzyszący jej wtedy ból, który nadal nie minął. Kolejny raz przytłoczona przeżyciami chciała wrócić do swojego domu. Miała dosyć przebywania ze swoimi rodzicami, którzy tylko ciągle wypominali jej jaką to była beznadziejną matką. Przecież ona doskonale zdawała sobie z tego sprawę, wiedziała że gdyby bardziej pilnowała syna, poświęcała mu więcej czasu. Gdyby interesowała się jego życiem, jego sprawami, a nie tylko pracą i sobą, to nic takiego by się nie wydarzyło. Ale przecież nie mogła rzucić pracy, jako samotna matka musiała utrzymywać rodzinę. Alimentów nie dostawała zbyt wiele. Niestety nic jej nie tłumaczyło, to była jej winna. To przez jej nieuwagę Max popełnił samobójstwo. Nikomu by nigdy na myśl nie przyszło, że ten cichy, nieśmiały,spokojny i raczej zamknięty w sobie chłopak targnie się na własne życie. Nie lubił mówić o sobie i o swoich zmaganiach. Może dlatego nie zauważyła, że miał problemy w szkole, że był wyśmiewany i odrzucany przez swoich rówieśników. Rozpad rodziny, także negatywnie wpłynął na jego psychikę. Nie miał łatwo, dopiero po jego śmierci to zrozumiała. Przecież mogła być szczęśliwa, a teraz jedyne co jej pozostało, to stałe obwinianie się. Czuła ogromną złość, nie potrafiła spojrzeć na siebie w lustrze. Wyrzuty sumienia dręczyły ją co dnia, szczególnie w nocy. Wtedy była najsłabsza. Po powrocie do własnego mieszkania nic się nie zmieniło. Siedząc samotnie w domu, zaczynała tracić zmysły. Miewała myśli samobójcze i wizje, w których widziała swojego zmarłego syna. Ta ogromna matczyna miłość do niego, zamieniła się w nienawiść do siebie i ludzi. Odpychała wszystkich, którzy chcieli jej pomóc. Przyjaciele i rodzina spadli na drugi plan. Zamykała się na świat i na wszystko wokół, stawiając pomiędzy swoją rzeczywistością, a tą zewnętrzną ogromny, betonowy mur. Spaliła za sobą wszystkie mosty, tak by zacząć wszystko od początku. Mieszkała w dużym mieście na dwunastym piętrze jednego z wieżowców, znajdujących się w centrum. Było to miejsce, gdzie ściany były przesiąknięte wspomnieniami, co jeszcze bardziej ją wyniszczało. Kobieta straciła kontrole nad sobą i swoim umysłem. Nie dawała już rady, postanowiła z tym skończyć. Skończyć z życiem, które i tak nie miało dla niej sensu. Wyciągnęła z szuflady swój różaniec i padając na kolana przed zawieszonym w pokoju krzyżem, zaczęła płakać i się modlić. Błagała Boga o śmierć, prosiła żeby uwolnił ją od tej męki. Nagle uspokoiła się, podeszła do okna i otworzyła je. Weszła na parapet i spojrzała w dół na spacerujących po chodniku ludzi i przejeżdżające samochody. Ścisnęła mocniej trzymany w dłoni wisiorek i wyszeptała:
-Spokojnie, to nie będzie bolało. - Jej serce zaczęło bić jak szalone, oddech przyspieszył, oczy zaszkliły się, a ręce zaczęły ociekać potem. Po raz ostatni odetchnęła świeżym powietrzem i zamykając oczy, wysunęła stopę poza krawędź okna...
 

 
Będziesz mój? ;*




 

 
Ja Cię po prostu kocham




Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
witam dzisiejsza notka mojej twórczości

Wsłuchaj się w moje serce. Słyszysz jak głośno krzyczy? Jak rozpaczliwie woła?

-Mówiłeś, że kochasz.
-No właśni, mówiłem.

-Przyszedł i złamał idealną dziewczynę.
-Nie, przyszedł i uratował ją od klęski.

I NEED YOU
I MISS YOU
I LOVE YOU

I choć goni nas czas, cieszę się dniem.

Serduszko...pamiętaj, Ty i ja do końca świata.

Raz jest dobrze, raz jest źle. Tylko nie poddawaj się.

-Nie tak miało być...
-Nie miało, a jest. Przyzwyczaj się.

Chcę żyć tak jak chcę, a nie tak jak mi każesz.

Słowa ranią bardziej niż czyny. Uderz mnie, zanim mówić mi, że mnie nie kochasz.

Wygrałam dla Ciebie. Cieszmy się razem tym niebem.

Chodź kochanie na śniadanie.

Jeśli upadnę, nie zostawiaj mnie. Wtedy będę pewna, że będziesz na zawsze

Nie istnieje bez Ciebie.

Noc to najlepsza pora dnia.

Wolę noc, bo wtedy marzenia są bardziej realne. I Ty jesteś bliżej mnie.

Nie słuchaj tych, którzy Cię obgadują. Zazdrość im uszami wychodzi.

Zastanów się 10 razy, zanim kogoś w sobie rozkochasz.

Trochę fantazji nie zaszkodzi

Dałam Ci wolną rękę, a Ty zabrałeś serce.

Mam chorą obsesję na Twoim punkcie kootku <3

Bierz co chcesz, od koloru do wyboru. Tylko to czerwone, bijące...ZOSTAW W SPOKOJU.

Prędzej oddała bym Ci nerkę, niż moje serce.

Moja naiwność przekracza wszelkie granice.

-Myślisz,że Cię kocha?
-Nie, bo ja nie myślę.

Myślenie nie boli, to znaczy nie bolało by, gdybyś miał mózg.

-Jest starszy...
-I co z tego?
-Skrzywdzi Cię, nie chcę, żebyś cierpiała.
-Trzeba było o tym pomyśleć, zanim mnie zostawiłeś.
 

 
Witam... taka moja krótka twórczość Mam nadzieję, że się wam spodoba
Dokładnie 265 dni temu przeżyła horror. Jeszcze nie pogodziła się ze stratą swojego dwu i pół letniego synka-Ksawiera, który ni stąd ni zowąd zmarł na zator płucny.
Zaraz po przebudzeniu, uszykowała się do wyjścia. Po założeniu butów i zapięciu niemodnego już płaszcza, jak co tydzień udała się na cmentarz. Był to bardzo ponury dzień, niebo szare i zachmurzone. W dodatku padał deszcz, ale jej to nie przeszkadzało. Lubiła, gdy zimne deszczowe krople delikatnie muskały jej twarz twarz. Po dotarciu na miejsce, zapaliła znicz i usiadła na ławce stojącej tuż obok grobu. Siedząc tak, błądziła w myślach. Przed oczyma stawały jej obrazy, wspomnienia wspólnych zabaw i wygłupów. Przypomniała sobie dźwięk jego głosu, jego śmiechu. Zaczęła przeraźliwie płakać. Wtedy zdała sobie sprawę z tego, że jej ukochany synek nie wróci. Pech chciał, że o parę miesięcy przed tą tragedią, zostawił ją mąż. Więc była zupełnie sama. Kompletny brak optymizmu dawał się we znaki. Zaczęła zatracać się w używkach. Niegdyś przeciwniczka alkoholu i tytoniu, teraz stała się jego sprzymierzeńcem. Rozmyślając tak, zauważyła, że robi się późno. Deszcz już nie otulał jej swym chłodem,a wiatr nie targał włosów. Nagle spostrzegła małego chłopca, który się do niej uśmiechał i wesoło machał rączką. Był chudy, ubrany w białą koszule o brązowych oczkach i lokowanych włoskach. Wyglądał zupełnie tak, jak jej synek kiedyś. Wszystkie, nawet najmniejsze szczegóły się zgadzały. Nadzieja ogarnęła jej serce, ale i ogromny strach...
-syneczku...czy to Ty?-zapytała niepewnie drżącym głosem.
-tak mamusiu...-rzekł chłopiec. Pogrążona w rozpaczy i przerażeniu kobieta, próbowała powstrzymać łzy, które napływały do jej oczu z ogromną częstotliwością. Jednak na próżno.
Sięgnęła do kieszeni po chusteczki higieniczne, ale i one nie pomogły zatrzymać potoku jej łez.
-nie płacz mamusiu-dodał chłopiec po chwili.
-niepotrzebnie się martwisz syneczku. Wiem, że moje łzy, ani żadne używki nie zwrócą Ci życia, ale może zapełnią pustkę, która gości w moim sercu od tak dawna.

 

 
Witam
Postanowiłam, że kolejna notka będzie w pełni mojej twórczości pozdrawiam
 

 
Witam

Dzisiaj mam dla was coś, co mnie zainspirowało. Jeśli macie jakieś swoje własne inspiracje lub dzieła, możecie je do mnie wysyłać, chętnie obejrzę i wstawię tutaj
 

 
Każdy artysta czerpie wenę z czegoś innego. Jedni z muzyki, inni z filmów, jeszcze inni z obrazów lub otaczającej go pzyrody. Nie ma żadnego schematu, ani konkretnego przykładu "inspiracji artysty". Każdy chłonie ją na swój własny, niepowtarzalny i oryginalny sposób. Mam nadzieję, że każdy znajdzie coś tu dla siebie. TWÓRZ TO, CO PODPOWIADA CO SERCE. CZERP Z TEGO RADOŚĆ! pozdrawiam
  • awatar MyArtysci: @gość: tak. to prawda, masz dobrych informatorów :) pozdrawiam
  • awatar Gość: słyszałam, że chcesz wydać książkę? to prawda?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
1. Uświadom sobie, że brak weny jest normalny
To takie proste, żeby pomyśleć, że wena nie jest zatrudniona u nas na pełnym etacie oraz w nadgodzinach. Ma prawo odejść, aby powrócić. Uświadomienie sobie tego uwalnia od nieznośnego napięcia i sprawia, że wena nieoczekiwanie wraca.
2.  Na bieżąco zapisuj to, co cię inspiruje
Zapisuj swoje myśli, cytaty które cię zaciekawiły, opisy miejsc, tytuły książek, wrażenia z filmu. W czasie braku weny okażą się czarodziejskimi zaklęciami.

3. Otwórz książkę
Stań przed półka z książkami, wybierz jedną na chybił trafił i otwórz na dowolnej stronie. Ona nie będzie przypadkowa, bądź uważna na to, co przed tobą.
4. Oczyść swój umysł

Nasz umysł za dużo myśli, a chaos nie sprzyja twórczości i pomysłowości, dlatego usiądź przez kilka minut w spokoju,  pooddychaj świadomie i pozwól myślom odpłynąć. Taki reset pozwala wenie powrócić
5. Posmakuj zmiany
Jeśli masz kłopot z pisaniem, posłuchaj muzyki. Chcesz coś skomponować, poczytaj książkę. Zawsze dobrze robi ruch na świeży powietrzu lub wejście pod prysznic. Odpoczynek od tego, na czym jesteśmy w napięciu skupieni, pozwala się odblokować. Nic na siłę. Zaskocz wenę sposobem.
  • awatar MyArtysci: mi pomaga muzyka, książka czasami powoduje przestój twórczy ;)
  • awatar † Enkeli: oj z tą weną to ja różnie mam :D raz jest raz nie ma, ale jak zaczynam czytać jakąś książkę i ją kończę to wena wraca :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Blog stworzony z myślą o artystach. Każdy z nas może nim być, tylko musi obudzić w sobie drzemiące pokłady ambicji i pobudzić do działania wyobraźnie! ;D
Niech wena będzie z wami